Spodnie culotte i kolorowe włosy z #bluehair od L’Oreal Paris Colorista


Spodnie culotte

Spodnie culotte to spodnie o szerokich nogawkach, niektórzy uważają je nawet za rodzaj spódnicy. Widzimy je już na wybiegach i ulicach od paru sezonów, ale nie są tak naprawdę w modowym swiecie niczym nowym. W obecnej dekadzie zostały rozpropagowane poprzez pojawienie się w kolekcjach Chanel, Gucci. Niegdyś nosiła je znana aktorka Katharine Hepburn, ale były znane już wcześniej m.in. za sprawą projektantki Caire McCardell, twórczyni tzw. American Look. Inspiracjami dla takiego rodzaju spodni damskich były spodnie stanowiące część męskiego munduru w wojnach europejskich z czasów XVII wieku. Zarówno wtedy, jak i dziś łączyły w sobie elegancję i wygodę.

Wygoda przede wszystkim

Ja zdecydowałam się na zakup kulotów właśnie z tego powodu. Połączenie wygody i elegancji to coś, na co stawiam w moich stylizacjach. W życiu zawodowym, pracując jako fotograf ślubny, cenię sobie nade wszystko wygodę, ale nie mogę zapominać o elegancji, a te spodnie sprawdzają się w mojej pracy wyśmienicie. Nie krępują ruchów a kolor, który wybrałam to ponadczasowa czerń, pasująca do wszystkiego.

Moda budzi kontrowersje

Trzeba jednak przyznać, że jest to chyba najbardziej kontrowersyjny krój spodni. Jednym się podobają, innym zupełnie nie, ponadto mogą okazać się trudne w zestawieniach. Być może niedługo przestaną być modne, po to by powrócić znowu kiedyś. Warto jednak próbować bawić się modą, korzystać i mieć z tego przyjemność.

Jak nosić kuloty?

Spodnie typu culotte doskonale maskują masywne uda, co niewątpliwie jest dla mnie na plus. Dobrałam do nich botki z długim czubkiem, aby optycznie wydłużyć nogi, bo jak wiadomo ten typ spodni nie sprzyja osobom niskim a ja do wysokich nie należę. Wybierając górną część garderoby warto postawić na bardziej dopasowane ubrania, aby luźny styl nie zdominował całości. Ja postawiłam na zakładaną koszulę. Całości charakteru nadają kabaretki, których jestem wierna fanką w tym sezonie.

#bluehair

Szał na kolorowe włosy dopadł i mnie. Popularność i dostępność kosmetyków do szybkiej koloryzacji na odważne kolory wzbudziły moją ciekawość. Postanowiłam przetestować spray L’Oreal Paris COLORISTA. Mam w szafie jeszcze szampon koloryzujący tej serii, ale raczej długo się jeszcze zastanowię zanim go użyję. Spray zdecydowanie nie spełnił moich oczekiwań. Mam włosy cienkie i nie są one gęste a zużyłam całe jedno opakowanie i efekt to jedynie delikatne przebłyski niebieskości. Co do szamponu niestety przed testami pojawiły się w mojej głowie wątpliwości. To za sprawą vlogerek, które ostrzegają przed szybkim spłukaniem niebieskiego – podobno schodzi już po pierwszym myciu (czyli jak spray), a na włosach zostają pozostałości w brzydkich odcieniach, których niestety ciężko się pozbyć. Ta przygoda z kolorami jest ciekawa, ale będę musiała poszukać innej metody koloryzacji.







koszula – H&M
spodnie – ZARA
botki – ZARA
kabaretki – Stradivarius
torebka – MOHITO
kurtka – ZARA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *